
Jacek, w swojej poprzedniej notce na marginesie rozważań na temat multimediów, zwrócił uwagę na to, że termin „nowe media” jest pojemnikiem znaczeniowym, którego zawartość zmienia się wraz z upływem czasu.
Podobnie „nowe media” definiuje Lev Manovich w artykule „New Media from Borges to HTML”. Zdaniem Manovicha nowe media to między innymi nowe podejście do otaczającej nas rzeczywistości wynikające z możliwości jakie otwierają przed nami wszelkie nowe technologie na ich wczesnym etapie rozwoju:
[…] Every modern media and telecommunication technology passes through its “new media stage”. In other words, at some point photography, telephone, cinema, television each were “new media.” This perspective redirects our research efforts: rather than trying to identity what is unique about digital computers functioning as media creation, media distribution and telecommunication devices, we may instead look for certain aesthetic techniques and ideological tropes which accompany every new modern media and telecommunication technology at the initial stage of its introduction and dissemination.
Dla ilustracji tej tezy Manovich przywołuje manifest Dogma 95 z 1995 roku oraz ruch cinéma vérité z lat 50-tych ubiegłego wieku.
Twórcy manifestu Dogma – Lars von Trier i Thomas Vinterberg – przekonani o mizernym stanie kinematografii w sto lat po jej wynalezieniu przez braci Lumière, zwracają uwagę na szczególny moment jakim jest połowa ostatniej dekady XX wieku. Swoje postulaty formułują bowiem w obliczu postępującej demokratyzacji kina. Upowszechnienie kamer cyfrowych DVC i formatów DV oraz MiniDV umożliwiło tworzenie filmów praktycznie każdemu. W obliczu takich tendencji duńscy reżyserzy nawołują do odrzucenia dotychczasowej kinematografii będącej iluzją. Podobnie ma się rzecz w przypadku „cinéma vérité”. Tutaj także motorem napędowym zmian jest nowa, bardziej poręczna (mobilna) technologia, która zachęciła twórców do wyjścia poza „sztuczne” scenografie studyjne.
Innym przykładem, którym posługuje się Manovich, jest technologia QuickTime. Zaprezentowana po raz pierwszy w maju 1991 roku była rewolucją, którą można porównać z zaprezentowanym dokładnie sto lat wcześniej przez Edisona kinetoskopem. Obie technologie miały podobne możliwości jak na swoje czasy – prezentowały krótkie filmy o niskiej rozdzielczości/rozmiarze. W obu przypadkach dotychczas statyczne obrazy “ożyły” poprzez ich sekwencyjne pokazywanie. I tak jak kinetoskop stał się prekursorem kinematografu braci Lumière (1895), tak QuickTime zapoczątkowało epokę cyfrowych multimediów (1995).
Należałoby więc stwierdzić, że zarówno estetyczne jaki ideologiczne implikacje “nowych mediów” wcale nie są “nowe”. Na pewno są odmienne od zastanych, aktualnie dominujących konwencji. Odwołując się do McLuhana i jego sztandarowej myśli, iż “przekazem dowolnego środka przekazu lub techniki jest zmiana skali, tempa lub wzorca, jaką ten środek wprowadza w ludzkie życie” (poprzez wzmocnienie lub przyspieszenie już istniejących procesów) można definiować nowe media jako media demokratyczne. Demokratyzacja ta jest nierozerwalnie związana z cyfryzacją i konwergencją, które to sprawiają, że telewizja i radio będące dotychczas ikonami kultury masowej powoli oddają coraz większą władzę widzowi/użytkownikowi. Użytkownik ten oprócz posiadania realnej możliwości wyboru (“Oglądam to co chcę, kiedy chcę”) sam staje się twórcą przekazu o ile jest tym zainteresowany (user generated content, media tworzone oddolnie).
Według Manovicha wspólnym mianownikiem ruchów opierających się na nowych technologiach jest opór przeciwko zastanym, “sztucznym” konwencjom, dążenie do możliwie bliskiego rzeczywistości realizmu (tudzież naturalizmu) i opartej na nowych mediach “bezpośredniości” (“immediacy”). W przypadku mających obecnie miejsce zmian “nowe media” to nie Internet czy telefonia komórkowa, lecz nowe podejście do charakteru istniejących już mediów (telewizji, radia, prasy). Wyraża się ono w odejściu od oligarchicznego modelu mediów masowych w kierunku modelu bardziej demokratycznego. Proces ten możemy obserwować na przykładzie Internetu, który w ogromnym stopniu zmienia oblicze mediów tradycyjnych będąc ich przedłużeniem. Kolejnym etapem jest być może pełna konwergencja mediów – telewizji, radia, prasy i Internetu. Przynajmniej tak to wygląda z naiwnego punktu widzenia pierwszej dekady XXI wieku.
Notabene, od kilku miesięcy termin “nowe media” pojawia się coraz częściej w prasie marketingowej a na nowych stronach znanych agencji interaktywnych można dowiedzieć się, że specjalizują się one w kreacji na obszarze “nowych mediów”. Całkiem niedawno też powołany został Klub Nowych Mediów przy jednej z branżowych organizacji. Wręcz trudno oprzec się wrażeniu, że rodzi się nowy hype. Tak czy inaczej – “The revolution will not be buzzword compliant” :)
May 13, 2007 at 3:13 pm
[...] http://twentynineninetynine.wordpress.com/2006/01/30/czym-wlasciwie-sa-nowe-media/; [...]
June 12, 2009 at 12:44 pm
Ciekawy wpis.